Pogórza Karpackie. Podróże i turystyka kwalifikowana, jako propozycja ciekawego wypoczynku aktywnego. Krajowe oraz odległe wyprawy Trekkingowe.

 

W Dąbrach zostały tylko krzyże

Dąbry to niewielka miejscowość pomiędzy Ciężkowicami a Rzepiennikiem Strzyżewskim, to miejsce, gdzie w czasie II wojny światowej rozegrały się tragiczne w skutkach wydarzenia.
"Tutaj przybył oddział "Regina II" na nocleg. Najbliżej lasu było gospodarstwo Gomółki, dokąd skierował się "Kajetan". Gospodarz Gomółka nie chciał przyjąć na kwaterę partyzantów w obawie przed represjami niemieckimi, lecz zmęczeni żołnierze zajęli stodołę i bez posiłku położyli się spać..."

W czasie akcji "Burza" w 1944 r. na terenie Ziemi Tarnowskiej prowadził ożywioną działalność dywersyjno - sabotażową partyzancki batalion "Barbara" 16 pułku piechoty Armii Krajowej dowodzony przez kpt. dypl. Eugeniusza Borowskiego ps. "Leliwa".
  
Szlak bojowy batalionu prowadził przez miejscowości: Machowa, Świniogóra, Zalasowa, Dobrocin, Gilowa Góra, Ratówki - Brzanka, z wypadami w kierunku Olszyn i Rzepiennika, dalej: Sucha Góra - Polichty, Jamna. 25 września 1944 r. batalion liczący wówczas około 600 ludzi stoczył całodzienny bój z otaczającymi kompleks leśny niemieckimi oddziałami. Mimo przeważającej siły ogniowej 4800 Niemców, dysponujących wszelkimi rodzajami i praktycznie nieograniczonej ilości broni maszynowej i amunicji, a nadto wyposażonych w moździerze, granatniki i artylerię, batalion bronił się przez cały dzień odpierając ataki nieprzyjacielskie. Pod osłoną nocy batalion wydobył się z oblężenia i skierował na północ w stronę Siemiechowa, Suchej Góry, Lichwina.
  
Wobec niemożności prowadzenia dalszej akcji bojowej siłami całego batalionu w przyfrontowym terenie naszpikowanym oddziałami niemieckimi, dowódca batalionu rozdzielił dowodzone przez niego wojsko na mniejsze samodzielne oddziały, przydzielając każdemu oddziałowi teren działania. Chorzy i wyczerpani psychicznie zostali zwolnieni do domu.
Podział kompanii "Regina"
  
Z 3 kompanii "Regina" powstały dwa samodzielne oddziały partyzanckie: "Regina I" dowodzony przez por. "Wilka" - Sergiusza Kapurę i "Regina II" dowodzony przez por. "Kajetana" - Zdzisława Bossowskiego.
  
Po pożegnalnej, polowej mszy św. odprawionej w Siemiechowie przez kapelana ks. kapitana Stanisława Pyciora ps. "Gruda", w czasie której wszyscy żołnierze przyjęli komunię świętą, oddział "Regina II" przemaszerował nocą do Burzyna, gdzie na skraju lasu zatrzymał się u gospodarza, który ulokował ich w stodole z sianem. Przyjęto ich serdecznie. Partyzanci opowiadali o boju pod Jamną, a córka gospodarza przygotowała suty posiłek dla zgłodniałych żołnierzy. Poza tym, przygotowano duże ilości gorącej wody by wszyscy mogli się umyć po kilkudniowych trudach bojowych. Sąsiedzi zorganizowali ubezpieczenie wyznaczając z każdego domu osobę do obserwacji okolicy i alarmowania w razie niebezpieczeństwa. Wojsko wystawiło ubezpieczenie tylko w najbliższych ważnych miejscach. Nastąpił tak upragniony odpoczynek i długi sen. Około południa alarm. Zbliża się grupa uzbrojonych Niemców. Błyskawicznie opróżniono stodołę, zatarto ślady pobytu i zajęto stanowiska na skraju lasu. Można było bez trudu zlikwidować oddział niemiecki urządzając zasadzkę, lecz obowiązywał rozkaz by nie toczyć żadnych potyczek w rejonach zabudowanych. Niemcy wszędzie tam, gdzie ponieśli jakiekolwiek straty lub stwierdzili obecność partyzantów urządzali pacyfikacje, paląc zabudowania, mordując mieszkańców lub wywożąc na przymusowe roboty do Niemiec. Tak postąpili wcześniej w Ratówkach, Suchej Górze i Jamnej. Niemcy tym razem doszli do opuszczonej kwatery, zabrali gospodarzowi kury i nabiał i - nie zwracając uwagi na olbrzymi kocioł, w którym gotowała się zupa dla partyzantów - odeszli. Po sutym obiedzie, oddział serdecznie żegnany odmaszerował w stronę dawnych kwater w Ratówkach.
  
Terenem działalności sabotażowo - dywersyjnej dla oddziału "Regina I" miały być obszary leżące na północ od pasma gór Brzanka - Gilowa Góra, a dla oddziału "Regina II" - na południe. Codziennie wychodziły w teren patrole rozpoznawcze, by rozeznać możliwości urządzenia zasadzki na Niemców i kupić żywność. Rozpoznano, że w prawie każdej wiosce kwateruje mniejszy lub większy oddział niemiecki, i że nie ma żadnych możliwości przeprowadzenia jakiejkolwiek akcji zbrojnej bez narażenia ludności miejscowej na represje okupanta. Kilka razy urządzano zasadzkę na szosie w odległych lasach koło Gilowej Góry, lecz Niemcy nie zjawili się.
  
Warunki życia partyzanckiego stawały się z każdym dniem coraz trudniejsze. Deszcze, zimno, brak żywności, wszy, wyczerpanie na skutek deficytu snu, codzienne zmiany kwater,  a niekiedy nocowanie pod krzakiem przy tlącym się ognisku w głębokim wąwozie i to, że nie można wykonać żadnej akcji, skłoniło dowódcę oddziału porucznika "Kajetana" do podjęcia decyzji o zmianie rejonu działania.

14 października "Kajetan" zarządził naradę oficerów i podchorążych. Na odprawie przedstawił trudne warunki, w jakich znajduje się oddział i zawiadomił obecnych o upadku Powstania Warszawskiego, o likwidacji oddziałów Armii Krajowej i wywozie żołnierzy na Sybir przez władze radzieckie na Wileńszczyźnie i Wołyniu. Każdy z zebranych musiał wypowiedzieć się na ten temat. Ustalono, że prowadzenie dalszych działań partyzanckich na tym terenie nie ma warunków i celu. Rozwiązać oddział bez rozkazu lub zezwolenia dowódcy batalionu nie można. Trzeba więc zmienić rejon działania. Padła propozycja by przenieść się w rejon Bukowca. Oddział następnego dnia odbierze żywność w punkcie kontaktowym w Burzynie w leśniczówce u Stylińskiej, a nocą z 16/17 października wyruszy w kierunku Bukowca. Podporucznik "Krajewski" - Leon Łuczkiewicz dzień wcześniej wyruszy do Rzepiennika, zakupi prowiant i wyszuka w okolicy bezpieczną kwaterę. Jako punkt kontaktowy ustalono dwór w Rzepienniku Biskupim. Podchorąży "Drzazga" - Jerzy Pertkiewicz otrzymał rozkaz udania się do oddziału "Regina I" dowodzonego przez por. "Wilka", aby zawiadomić go o wymarszu "Reginy II" z tego regionu i udania się z raportem do sztabu batalionu.
16 październik- wieczór

Późnym wieczorem 16 października oddziały "Regina I" i "Regina II" różnymi drogami wymaszerowały w kierunku Rzepiennika. Przed północą oddział "Kajetana" stawił się na punkcie kontaktowym we dworze w Rzepienniku Biskupim. Tam zabrał przygotowany prowiant i został skierowany na upatrzoną wcześniej przez ppor. "Krajewskiego" kwaterę u zwolnionego wcześniej z oddziału partyzanta, plutonowego Moździerza ps. "Mały". Po przyjściu na kwaterę okazało się, że na tę kwaterę godzinę wcześniej przybył ze swoim oddziałem por. "Wilk", a "Mały" nie wiedząc, że to chodzi o inny oddział umieścił w swoich zabudowaniach zamiast oddział ":Regina II" - oddział por. "Wilka". Dwa oddziały nie mogły się zmieścić na jednej kwaterze. Plutonowy "Mały" uznając się winnym tego nieporozumienia zaprowadził por. "Kajetana" i jego partyzantów do przysiółka Dąbry na kwaterę u gospodarza Gomółki.

Dąbry to przysiółek w skład którego wchodzi zaledwie kilka gospodarstw, znajduje się wśród lasów na dawnym wyrębie. Z dala od szosy, "świat zabity deskami", gdzie domy były tylko drewniane, kryte słomą, bez prądu elektrycznego, nawet drogi dobrej wówczas nie było. Przez środek przysiółka biegła zwykła gliniasta polna droga z głębokimi koleinami, którą można było poruszać się tylko, gdy było sucho. Przez 5 lat okupacji tylko jeden samochód dotarł do tej miejscowości.

17 październik - świt
Tutaj przybył oddział "Regina II" na nocleg. Najbliżej lasu było gospodarstwo Gomółki, dokąd skierował się "Kajetan". Gospodarz Gomółka nie chciał przyjąć na kwaterę partyzantów w obawie przed represjami niemieckimi, lecz zmęczeni żołnierze zajęli stodołę i bez posiłku położyli się spać. Tej nocy służbę wartowniczą pełniła sekcja podchorążego Józefa Boryczki ps. "Dąb". Podchorąży ustalił dwa ubezpieczenia: jedna czujka od strony zachodniej, druga od strony wschodniej. Podchorąży "Dąb" na zmianę ze swoim zastępcą mieli służbę przy samej stodole.

Wojsko śpi, warty czuwają, lecz znalazł się zdrajca, który znając tamtejsze ścieżki ominął ubezpieczenie, dotarł do Ciężkowic i za judaszowskie srebrniki wskazał Niemcom miejsce pobytu. Niemcy ściągnęli posiłki ze Staszkówki i z okolicy. Przyprowadzeni przez zdrajcę do Dąbrów o świcie, korzystając z osłony jaką daje poranna mgła, ominęli posterunek wartowniczy i podeszli wprost pod stodołę w której spali partyzanci. Pierwszy strzał padł w kierunku pełniącego służbę przed stodołą podchorążego "Dęba". "Dąb" ginie. Alarm. Partyzanci wybiegają ze stodoły, lecz dostają się w pole śmiertelnego rażenia pocisków z karabinów maszynowych. Pierwsi, którzy wybiegli są ranni i zabici. Pozostali w stodole bronią się wkładając lufy karabinów do szpar między deskami stodoły i strzelają do zbliżających się Niemców. Słomiany dach stodoły zaczyna się palić. Ogień błyskawicznie ogarnia całą stodołę. Partyzanci nie mogą się w niej bronić i wybiegają na drugą stronę drogi, lecz nim przebiegną przez drogę dostają się pod morderczy ogień karabinów maszynowych. Coraz więcej rannych i zabitych. "Kajetan" podrywa pozostałych przy życiu do kontrnatarcia, lecz nim dobiegną do skraju lasu ginie czterech. Z oblężenia wydostaje się jedynie "Kajetan" i "Skałka" - Wojciech Wiktor z przestrzeloną klatką piersiową i rozerwaną szczęką. "Skałka" biegnie na oślep przez las i paryje byle dalej. I to go uratowało. A "Kajetan"? Nie widząc koło siebie nikogo i słysząc strzały broniącej się resztki żołnierzy wraca do nich, jak mu każe honor oficerski i włączając się do walki ginie trafiony w serce.
17 październik - poranek

Gdy brakło już amunicji, pole walki zaległy ciała 16 poległych i 9 rannych partyzantów, plutonowy Walenty Mendrala "Baranowski" - bardzo ciężko ranny w rękę wyciągnął białą chustkę i poddał oddział. Przerwano ogień. Niemcy rzucili się na pozostałych przy życiu i dobili 2 ciężko rannych partyzantów:
st. strzelca Władysława Boryczkę ps. "Liść"
st. strz. Ignacego Durana ps. "Piołun".
Na polu bitwy polegli:
dowódca oddziału por. Zdzisław Bossowski ps. "Kajetan"
zast. d-cy oddziału ppor. Leon Łuczkiewicz ps. "Krajewski"
zast. d-cy ppor. Marian Łuczkiewicz ps. "Kruk"
dowódca sekcji I pchor. Bronisław Rozwadowski ps. "Dynamit"
dowódca sekcji II pchor. Józef Boryczko ps. "Dąb"
st. strzelec Ignacy Duran ps. Piołun"
st. strzelec Franciszek Rubin ps. "Murzyn II"
strzelec January Dziadyk ps. "Czerny"
strzelec Jan Jedlecki ps. "Batory"
strzelec Adolf Jędrzejowski ps. "Tarzan III"
strzelec Władysław Magdziński
strzelec Antoni Mleczko ps. "Mokrzycki"
strzelec Marian Łyczko ps. "Twardowski"
strzelec Józef Podkówka ps. "Skobel"
strzelec Jan Wadas ps. "Sztacheta"
strzelec Andrzej Walczyk ps. "Kruk II"
strzelec Jan Żurawski ps. "Żuraw"

17 październik - południe
Niemcy nakazali miejscowym ludziom wykopać w lesie, w miejscu bagnistym dół i tam powrzucać ciała poległych, zaś 10 pozostałych przy życiu załadowano do ciężarówek i po przesłuchaniu w Gestapo tarnowskim, pobycie w więzieniu w Tarnowie i Krakowie, wywieziono do obozu koncentracyjnego Gross - Rosen i tam ich stracono. W drodze do Tarnowa zastrzelono będącego w oddziale partyzanta Azerbejdżanina.
Z obozu nie wrócili: * pchor. Roman Łuczkiewicz ps. "Rom",* plut. Walenty Mendrala ps. "Baranowski",* st. strzelec Zbigniew Horyński ps. "Wilczek",* st. strzelec Tadeusz Gajewski ps. "Wilczur",* strzelec Stanisław Gębski ps. "Gryf",* strzelec Władysław Ziółkowski ps. "Giełda",* strzelec Ludwik Suchoń ps. "Bengal",* strzelec Rudolf Gucwa ps. Baran".
Z obozu koncentracyjnego wrócił tylko jeden jedyny partyzant: strzelec Adam Jawor ps. "Jacek".

Po pół roku po tragicznej bitwie już po ustąpieniu Niemców, staraniem rodzin poległych odbyła się 17 marca 1945 roku ekshumacja zwłok, które w oddzielnych grobach pochowano na skraju lasu w miejscu, gdzie dziś znajduje się cmentarz partyzancki.

W 1948 r. poległym Rada Państwa nadała pośmiertnie Krzyż Partyzancki i Medal Zwycięstwa i Wolności. Por. "Kajetan" został awansowany do stopnia majora, ppor. "Krajewski" do stopnia kapitana, ppor. "Kruk" do stopnia porucznika, a oddział "Regina II" uznano jako oddział, "który dobrze zasłużył się w walce o wolność Ojczyzny".

Autor opracowania:
dr Jerzy Pertkiewicz "Drzazga"

Materiał z czasopisma "Rzepiennik wczoraj i dziś" udostępniła dla Pogorza.pl
red. pisma Jadwiga Bryndal.

  Historia artykułu:

data utworzenia:  2009-11-06 00:27

data publikacji:  2009-11-06 01:04

data modyfikacji: 2009-11-22 01:57

szukasz kontaktu: contact form

© 2007-2019 Pogorza.PL

zgłoś błąd: error on the side

statystyka od luty 2008 => | all: 2444078 | unique: 1261426 | interest: 1.94 (48.39%) |

kod strony generowano (sekundy): 0.76034      min: 0.114161      max: 0.89038      średnia: 0.694048