Pogórza Karpackie. Podróże i turystyka kwalifikowana, jako propozycja ciekawego wypoczynku aktywnego. Krajowe oraz odległe wyprawy Trekkingowe.

 

Stara pieśń na Binnarową - Mirona Białoszewskiego

"Stara pieśń na Binnarową" Mirona Białoszewskiego, ukazała się w 1956 roku, w tomiku pt. "Obroty rzeczy". Na "Obroty rzeczy" złożyły się wiersze  napisane w latach 1952-1955, a ich wyboru dokonał wybitny krytyk literacki Artur Sandauer.
Debiutancki tomik Białoszewskiego miał się początkowo nazywać "Binnarówki", ale zdaniem Sandauera byłby to tytuł nazbyt prowincjonalny, regionalistyczny, dlatego stanęło na "Obrotach rzeczy".

W 1950 roku Miron Białoszewski "poznał Leszka Solińskiego, wówczas studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego. Spotkali się w Krakowie, na wykładzie Kazimierza Wyki, któremu Białoszewski zamierzał pokazać swoje wiersze. Soliński urodził się w podkrośnieńskim Żarnowcu, nieopodal dworku Marii Konopnickiej, a w Krakowie studiował historię sztuki (tematem jego pracy magisterskiej była kaplica Porcjuszów w krośnieńskiej farze). Do Żarnowca Białoszewski przyjechał po raz pierwszy 2 sierpnia 1950 roku. Jak wspomina Soliński, był oszołomiony bogactwem kultury i regionalnych tradycji Podkarpacia, a także tutejszą nieskażoną jeszcze przyrodą, zwłaszcza że przybył z wciąż zrujnowanej Warszawy. Wspólne wyprawy w Bieszczady, Beskid Niski i okolice Krosna wprowadziły go w wielobarwny i egzotyczny dla człowieka miastowego świat Rzeszowszczyzny, w którym prawdziwie się zakochał".

Wchodzący w skład "Obrotów rzeczy" cykl "Ballady rzeszowskie", zadedykowany Solińskiemu i jego matce zawiera kilka wierszy inspirowanych miejscami i obrazami ziemi podkarpackiej: "Barbara z Haczowa", "Stara pieśń na Binnarową", "Średniowieczny gobelin o Bieczu", "Ballada krośnieńska".

"Starą pieśń na Binnarową" odczytywano - podobnie jak inne "małe narracje" z cyklu rzeszowskiego - rozmaicie: jako próbę ucieczki od współczesnej cywilizacji miejskiej w urzekający naiwnością i prostotą świat prowincji, jako świadome sięgnięcie do prymitywu i pozornie martwej już tradycji, do dewocyjnej ludowości, wreszcie jako poetyckie świadectwo fascynacji ukrytym pięknem zabytkowej sztuki religijnej Podkarpacia.

Poniżej prezentujemy wiersz Białoszewskiego.

Miron Białoszewski
"Stara pieśń na Binnarową"

Prowadź nas, pszenico,
złota błyskawico,
przez fiolety owych wzgórz
między blaski kukuruz
z żółcielami pospołu,
słonecznikiem upału,
miodem rozlanym powietrza
dywanami spod Biecza

Wyjdźcie, stłoczone w kapliczce
świątki z dziwacznym licem,
pokażcie najbliższą drogę
fiołkowym i żółtym rękawem.

Już woda z rowem zakręca.
Kończy się droga gorąca.
Wierzby zgromadzone
dmuchają w pnie spękane.
Widać czarne prawie
bożych ścian modrzewie.
A szparami zapachy się leją
od pajęczyn, kwiatów i drewien.

O Anioły-Stróże,
o deski w różnym kolorze
od kaplicy swojej wyjdźcie,
tęczę z drewna nam pokażcie,
w skrzyp cichuśki i lekkuśki
odemknijcie drzwi kościoła.

Otworzyły!

O pajęczyno kolorów!!
Bogarodzica Dziewica,
złotem gotycka Maryja
nad ołtarzem płonąca
koralami u szyi,
u twego syna Gospodzina
cała Jerozolima:
na ścianie
po prawej stronie

w żółtościach,
w klocach zieleni
skręcone  głowa przy głowie
orszaki wielkopiątkowe
farbami i kurzem się trzęsą
na kusych nogach.
Kyrie elejson!
Adamie  ty boży kmieciu,
Ewo  z tej samej kłody,
we dwoje ołtarz dźwigacie,
aż pogrubiały wam łokcie.
Kyrie elejson!

A po prawej stronie
białe, zapylone
"trzy Maryje poszły,
drogie maści niosły...
Gdy na drodze były,
tak sobie mówiły:
Jest tam kamień niemały,
a któż go nam odwali?"

  Grób święty
zarósł pajęczynami  
   anioły siedzą
zakurzone, białe
śpiewają:
" Nie trwóżcie się, Dziewice,
ujrzycie Boga lice...
Wstał z martwych, tu go
nie,
tylko jego odzienie...
Alleluja!"

Gdy prowadzili ołtarz,
święty Michał stał na szczycie,
trzymał miecz zapylony
i wagę z przydrożnym kurzem.
Ale pułap kwiecisty
kościoła
był za niski
dla archanioła,
więc przefrunął ponad chór,
wziął miecz, wagę,
na niej  kurz
i tak czuwa.

Drewniany Michale Archaniele,
ty na drewnianych aniołów czele,
Stróżu Stróżów malowanych
i
posiwiałych od śniegu
niecałych po zacieku...

Oto pomniejsze Stróże
o tęczowym kolorze
wśród kaplicy swojej
trzeszczą w cytry i wiole
rano, wieczór, we dnie, w nocy
ludzkim śpiewom do pomocy.

Śpiewy zostały
w kalinie, w jęczmieniu,
w makówkach
pod ołtarzami...
Gdy potrącić je,
roznosi się pył po sumie:
"...Ty przez aniołów...

...ty przez aniołów...
...ty przez aniołów..."
Cisza.

W nawie
na cieniach zastrzałów
ostatnia tajemnica:
po lewej ręce
zbawieni,
po prawej
potępieni,
a wszyscy
przyprószeni...
Amen.


Źródło: http://www.biblioteka.biecz.pl/pliki/binnarowa.pdf
Prezentowany materiał jest fragmentem publikacji Romana Mazurkiewicza, Stara pieśń na inną Binarową, "Zeszyty Szkolne" 2003, nr 2, s. 32-47.

  Historia artykułu:

data utworzenia:  2013-11-27 13:05

data publikacji:  2013-11-27 13:21

data modyfikacji: 2013-12-18 10:02

szukasz kontaktu: contact form

© 2007-2019 Pogorza.PL

zgłoś błąd: error on the side

statystyka od luty 2008 => | all: 2352319 | unique: 1234191 | interest: 1.91 (47.53%) |

kod strony generowano (sekundy): 0.61068      min: 0.130758      max: 0.86427      średnia: 0.68633