Pogórza Karpackie. Podróże i turystyka kwalifikowana, jako propozycja ciekawego wypoczynku aktywnego. Krajowe oraz odległe wyprawy Trekkingowe.

 

Ptasie związki - ludzkie pomyłki

Ptasie związki - ludzkie pomyłki - pogórzańskie wspomnienia.  Jeszcze kilka lat temu nikt z nas nie podejrzewał ekspansji mewy białogłowej Larus cachinnans na południowe terytorium Polski. Z wybrzeża Morza Czarnego dolinami rzek wciska się w pogórza karpackie duży ptak, który obecnie lęgnie się między innymi na wyspach Ptasi Raj, dzielących Pogórze Ciężkowickie od Pogórza Strzyżowskiego. To stąd rozpoczyna się większość naszych rajdów...  

   Przyjedźcie do nas - mówi Agnieszka,  obecnie studentka turystyki - do Stępiny, do kamieniołomu. Hm, trochę daleko. Jednak większa jest ciekawość stanowisk lęgowych myszołowa zwyczajnego Buteo buteo i puszczyka zwykłego Strix aluco w rezerwacie Góra Chełm 528 m n.p.m. Ruszamy grupą rowerową z Pilzna położonego u podnóża Karpat w stronę Wiśniowej, zielonej stolicy Pogórza Strzyżowskiego. Początek sierpnia, to koniec okresu lęgowego. Większość drobnych ptaków żyje skrycie w związku z pierzeniem, czyli wymianą upierzenia.
   Przelotny opad deszczu zastaje nas w Hucie Gogołowskiej, gdzie na łące obserwujemy żerującego paszkota Turdus viscivorus. Tęcza wita przy kamieniołomie w Stępinie, skąd wydobywano kamień do budowy kwatery - bunkra kolejowego z czasów II wojny światowej.
   Wieczór spędzamy miło pod lasem w Chytrówce. Nocą, w typowym dla tego gatunku środowisku, czyli na skraju lasu, w sąsiedztwie pól, łąk i zabudowań odzywa się terytorialny samiec puszczyka. Podczas kilkugodzinnego koncertu świerszczy nie zabrakło ogniska, gitary i śpiewu, nawet tego "o czwartej nad ranem".

   Również o czwartej nad ranem, z pobliskiej łąki na zboczu góry Chełm, dochodzą pojedyncze głosy samca przepiórki Coturnix coturnix w tonacji poprzednich pokoleń "pójdźcie żąć, pójdźcie żąć", które nas nawoływało raczej "pójdźcie spać, pójdźcie spać". Przepiórka żyje w poligamii i zdarza się, że samca można spotkać 10 km od lęgu z inną samicą. Wstajemy w porze dnia, w której młodociane myszołowy otrzymują lekcję szybowania. Wspinając się ceremonialnie płatem  buczyny karpackiej na prasłowiańskie miejsce kultu, zauważamy przelatującego w linii prostej kruka - przykład wierności ptasiej i zapobiegliwości rodzicielskiej. Na szczycie zostawiamy pamiątkowy wpis w pożółkłym zeszycie i odpoczywamy przy kapliczce. W leśnym podszycie wyjątkowy spokój, powodem jest skwar letnich dni. Jedynie nad potokiem nachodzimy na rudzika Erithacus rubecula, żerującego w wilgotnej ściółce i strzyżyka Troglodytes troglodytes, uwijającą się miniaturkę w stosie chrustu.
   Schodzimy w dół przez kamieniołom, zatrzymując się chwilę, by popatrzeć na panoramę Pogórza Strzyżowskiego i wciąż szybujące myszołowy. W szkole czekają na nas wczorajsze gołąbki.                  
   W samo południe wyruszamy pod bunkier w Stępinie. Jednak więcej cienia znajdujemy w parku pałacowym Firlejów w Wiśniowej. Wygodny trawnik i zimna woda ze studni mówią nam, że to konieczny przystanek. Dalej już tylko zostało pedałowanie doliną Wisłoka. Mijamy szybko Frysztak i sporadycznie dzierzbę gąsiorka Lanius collurio, która czatuje tu i ówdzie na wierzchołkach krzewów i jeżyn. W tym miesiącu większość gąsiorków odleci do wschodniej Afryki. Nasz sierpień również upalny. Słońce nie tyle świeci, co grzeje i pali. W Widaczu skręcamy na Lublę i Sośninę, aby trochę odpocząć u studni pośród rozległych łąk i pól. Czasem obserwujemy podrywające się skowronki polne Alauda arvensis, które jako osobniki młodociane nie potrafią jeszcze śpiewać. To jeden z ciekawszych przyrodniczo odcinków naszej wędrówki. Dlaczego? Obszary zalesione, rozległe łąki, naturalne krajobrazy, falowanie zbóż, zespołowa jazda terenowa, to miejsca poszukiwane i sytuacje, które często zaskakują i odprężają.
  
   Drugi dzień przez pogórza jedzie z nami sześcioletni Bastek. Zjeżdżamy od strony Niepli w Kotlinę Jasielską,  na krótki posiłek w Szebniach. Jednak przy głównej trasie nie można dobrze nasłuchiwać odgłosów. Dalej kręcimy przez Tarnowiec w stronę otwartych przestrzeni Pogórza Jasielskiego. O dziwo, mnóstwo owocujących wiśni, choć wiosną przymrozki wystąpiły bardzo późno.
   Kolejny odcinek trasy z odzywającymi się przepiórkami, stadkami głupiutkich, młodocianych wróbli domowych Passer domesticus i odgłosem wilgi Oriolus oriolus, która  odzywa się intensywniej przed deszczem. Nie wszyscy mają siłę jechać na rowerze, co sprzyja w Gliniku Polskim obserwowaniu większej ilości gatunków ptaków i wpatrywaniu się w bliskość Beskidu Niskiego.
   Marta zaplanowała dłuższy postój na łasze nad Wisłoką, więc pędzimy z przygodą przez Świerchową, zatrzymując głośnym "Sto lat" korowód weselny z hojnymi nowożeńcami.
Poniżej Osieku Jasielskiego, w Załężu planowane plażowanie i skoki do wody. Dojechał także bigos.
   Cisza, zapewne przed burzą. "Diabli Kamień" i "Kornuty" w naszym zasięgu, lecz przytakiwanie zaniepokojonego kopciuszka Phoenicurus ochruros nasila się. Dzielimy się na grupy. Jedni szybsi od burzy, drudzy czekający na burzę. Z południa, od strony Magury Wątkowskiej w upalne letnie popołudnie nadciągają czarne kotłujące się chmury z białością dymu opadającego i wirującego pomiędzy nami. Grzmoty potęguje rozległe echo. Dziewczynka wyszła z zagrody po pasące się simentale. Biegnie w sam środek błyskawic. Pogórzanie, to niezwykli ludzie. Dla nich Ojczyzna kończy się za pierwszą górą. Bardzo często nie byli w miejscowości za górą. Szanują ojcowiznę, a  decyzje podejmują z rozwagą.
   Burza była gwałtowna, lecz krótka. Myszołowy i orlik krzykliwy Aquila pomarina ukazały się nad Cieklinką (512 m n.p.m.). Zmoknięci i zadowoleni z całego dnia, dotarliśmy przez Ostrą Górkę (365 m n.p.m.) na nocleg w Cieklinie - kolebce narciarstwa polskiego.
   Tutaj spotkamy bogactwo różnorodności krajobrazu, obyczajów, tradycji, kultur, wyznań religijnych, języka,  piękna, brak zbędnego przepychu materialnego.
   Kolejnego dnia w jednostajnym tempie przejeżdżamy w poprzek dolinę Ropy w Obniżeniu Gorlickim i jesteśmy prawie u siebie - na Pogórzu Ciężkowickim. W Paśmie Brzanki biwakujemy na Liwoczu (562 m n.p.m.)

To fragment wrażeń z rajdu rowerowego po pogórzach karpackich.
Obserwacje ptaków zbierane są w ramach Małopolskiego Atlasu Ornitologicznego.


Towarzystwo Miłośników Przyrody "IWA"
Mirosław Więcek - ornitolog
www.iwa.krak.pl

  Historia artykułu:

data utworzenia:  2009-03-04 13:34

data publikacji:  2009-03-13 00:35

data modyfikacji: 2009-11-22 02:07

szukasz kontaktu: contact form

© 2007-2019 Pogorza.PL

zgłoś błąd: error on the side

statystyka od luty 2008 => | all: 2436265 | unique: 1258642 | interest: 1.94 (48.34%) |

kod strony generowano (sekundy): 0.71625      min: 0.261457      max: 0.87784      średnia: 0.726668