Pogórza Karpackie. Podróże i turystyka kwalifikowana, jako propozycja ciekawego wypoczynku aktywnego. Krajowe oraz odległe wyprawy Trekkingowe.

 

Korona Pogórzy styczeń 2008 - relacja

korona-pogorzy-0801-uczestnicy

Korona Pogórzy to wydarzenie, które na dobre wpisało się w terminarz cyklicznych wydarzeń na Pogórzu Karpat. Niedoceniane i zaniedbywane podczas pieszych wycieczek, Pogórza kryją wiele tajemnic, ciekawostek i niezwykłości, które właśnie podczas Korony Pogórzy staramy się odkryć. Tym razem padło na krainę położoną pomiędzy dolinami Dunajca i Białej czyli Pogórze Rożnowskie.


KORONA POGÓRZY
Pogórze Rożnowskie 17-19 styczeń 2008

Korona Pogórzy to wydarzenie, które na dobre wpisało się w terminarz cyklicznych wydarzeń organizowanych przez członków Studenckiego Koła Przewodników Górskich. Impreza skierowana jest do wszystkich zainteresowanych szeroko pojętymi zagadnieniami związanymi z Pogórzami, często pozostającymi w cieniu, leżących w niedalekiej odległości Beskidów. Niedoceniane i zaniedbywane podczas pieszych wycieczek, Pogórza kryją wiele tajemnic, ciekawostek i niezwykłości, które właśnie podczas Korony Pogórzy staramy się odkryć. Tym razem padło na krainę położoną pomiędzy dolinami Dunajca i Białej czyli Pogórze Rożnowskie.




PIĄTEK:

W popołudnie dało się już odczuć narastającą atmosferę wyczekiwania przed kolejna Koroną. Wszyscy zastanawiali się co też przygotowali dla nas organizatorzy. Po dwóch godzinach jazdy pociągiem z Krakowa dojechaliśmy do Ciężkowic - Bogoniowic (podobno drugiej w Polskich Karpatach stacji kolejowej co do długości nazwy). Emocje już na samym początku sięgały zenitu. Krótka pogadanka o Ciężkowicach, jego zabytkach, a także opowieści mrożące krew w żyłach o zaklętym w skałach mieście.

Po godzinie z hakiem spokojnego marszu przeplatanego informacjami na temat okolicznych miejscowości, wydarzeń i ludzi z nimi związanymi dotarliśmy do Policht. Ośrodek Edukacji ekologicznej w którym spaliśmy to miejsce niezwykłe. Pełne magii i uroku, którego walory przyrodnicze doceniłby najbardziej zatwardziały przeciwnik przebywania na łonie natury. Po kolacji odbył się pokaz filmów o okolicznych lasach i jego mieszkańcach, ale wszystkim najbardziej  podobał się filmik ze szczotkowaniem wiewiórki.  




SOBOTA:

Ścieżki edukacyjne wyznakowane wokół kompleksu dają możliwość zapoznania się z tutejszym światem roślin i zwierząt i spędzenia chwil z dala od zgiełku ruchliwych miast. Tutaj czas staje w miejscu. Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że nie tylko Krynica ma swojego słynnego "Zubra". Tutaj tez są "jajcarskie" źródełka siarkowe z zawartością siarki dochodzącą do 15mg/litr, co daje jedną z najbardziej nasyconych siarką wód mineralnych w Karpatach.

To co zobaczyliśmy przy "Źródle Geologów" wywołało wielkie zaciekawienie. Otóż wielki baniak stojący nad paleniskiem przywodził namyśl buszujących w lasach tubylców z dzidami i łukami, porywających ludzi, którzy pojmani mieli być ugotowani, jak to często widuje się w filmach o ludożercach. Okazało się jednak, że jest to zbiornik do podgrzewania wody ze źródełka, którą można później przeląc do łaźni i raczyć się ciepła kąpielą w niezwykłych Pogórzanskich lasach. Co jak co ale takich atrakcji nie oferują nawet najbardziej przesycone turystycznym zagospodarowaniem Beskidy. I to za darmo!.

Komu w drogę temu więcej Pogórzy. Dotarliśmy do Jastrzębiej, w której to znajduje się jeden z trzech na Pogórzu Rożnowskim wyciągów narciarskich. Zwiedziliśmy kościółek, w którym w gablocie ogłoszeniowej nasz kolega "Żywczyk" dostrzegł plakat z kapela księży z gitarami.

Poruszaliśmy się dalej szlakiem czerwonym, jednym z trzech na zwiedzanym Pogórzu. Im głębiej w las tym więcej skał. Stanęliśmy w miejscu które zaskoczyło wszystkich swoim ogromem czyli skała "Wieprzek". Oczywiście nie obyło się bez legendy ale nie tej nudnej beskidzkiej o Diable, który to miał nieść głaz i zrzucić go na miejscowy kościół. Nie, nie legendy pogórzańskie są ciekawsze i w swym zamyśle bardziej wyrafinowane. Otóż podróżowali tędy kupcy, w tym także sprzedawcy wieprzków. Kiedyś któryś rzekł: "...niech ten wieprzek skamienieje jeśli kłamię!" i tak oto w tym miejscu stanął wieprzek. Co poniektórzy dopatrywali się zadka wieprzka ale Pogórza maja to do siebie, że igrają z fantazja i pomysłowością uczestników.

Kolejny  etap poznawania Pogórza to Jamna. Miejsce chyba najbardziej znane z bacówki turystyki kwalifikowanej, jednej z dwóch na Pogórzach. Warto wspomnieć o  Ośrodku Rekolekcyjnym oo. Dominikanów z Poznania i miejscu bitwy we wrześniu 1944 roku oddziału "Barbara" dowodzonego przez Eugeniusza Borowskiego "Leliwę". Co roku na jesieni odbywa się tu Rajd Szlakiem Batalionu Barbara upamiętniający tamte wydarzenia, zakończone ogniskiem przy bacówce i uroczystą mszą ku pamięci pomordowanych w Jamnej ludzi.

Po krótkim odpoczynku, posiłku w bacówce, a także oglądaniu skoków narciarskich w Harrachovie i krótkiej historii powstania browaru w tej czeskiej miejscowości udaliśmy się w kierunku Bukowca. Tutaj rezerwat "Diable Skały" z piaskowcowymi ostańcami. Znajduje się tutaj jedna z najdłuższych w Polsce jaskiń szczelinowych, będąca ulubionym miejscem snu zimowego najrzadszego nietoperza w Polsce - Podkowca Małego. Nie zabrakło błyskotliwych pytań w stylu: "Jak robią kupę śpiące nietoperze" i błyskotliwych odpowiedzi: "A jak robi kupę śpiący człowiek". Kolejne zaskoczenie uczestników wywołało obecność Cerkwi. Została ona przeniesiona z Kamiannej i miała służyć lokalnym mieszkańcom jako kościół. Dodajmy, że pod dachem w lecie mieszkają wspomniane wcześniej Podkowce.

Po długiej ale przyjemnej przechadzce dotarliśmy w końcu do Bobowej. Szybkie zwiedzanie miasta. Opowieść o słynnych koronkach klockowych, a także o synagodze i słynnym cadyku który jest tutaj pochowany. Wydawałoby się, że to koniec atrakcji na dzisiaj. Nic bardziej mylnego. Szczęśliwi ale zmęczeni zostaliśmy zaproszeni w domowe tuchowskie progi organizatora i uraczeni pysznościami jakimi były bigos, tuchowska kiełbaska i liczne ciasta. Co poniektórzy zostali uraczeni innymi okolicznymi przysmakami, kto nie był niech żałuje. Tamtego wieczoru nie obyło się bez "gitarzenia" i licznych konkursów zaserwowanych nam przez organizatorów. Do wygrania były mapy, foldery informacyjne o Pogórzach, a także cenne przewodniki.




NIEDZIELA:

Niedzielna "autokarówka" miała być wydarzeniem niczym z filmów Hitchcock`a. Najpierw trzęsienie ziemi potem napięcie rośnie, a było to związane z planami zdobycia najwyższego szczytu Pogórza czyli Dąbrowskiej Góry. Ale zacznijmy od trzęsienia ziemi. Dołączył do nas przewodnik Kuba którego opowieściami o I wojnie światowej delektowaliśmy się słuchając o cmentarzach wojennych z tego okresu. Podróżując przez obszar nazwany "Czworokątem Śmierci", opowiadał o wydarzeniach, które miały tu miejsce. Był to dzień w którym wiedzą i opowieściami raczyli nas inni przewodnicy z SKPG.

W Lusławicach dwór Krzysztofa Pendereckiego, twórcy hymnu olimpiady w Pekinie w 2010 roku, z ciekawym układem parkowym. Zakliczyn to miejscowość z charakterystycznymi wysokimi chodnikami będącymi wizytówką miasta. Zwiedziliśmy Muzeum "Pod Wagą" znajdujące się w domu o budowie przysłupowej czyli konstrukcji dachu wspartej na słupach, w którym przedstawione są przedmioty życia codziennego ludzi żyjących tu kiedy nie było jeszcze prądu i gazu. Uczestnicy wycieczki mogli również wygrać ciekawe nagrody. I tak nagrodę wygrała jedna z uczestniczek , która miała za zadanie przytoczenie legendy o powstaniu miasta, opowiedzianej wcześniej przez Ewę.

W Rożnowie usłyszeliśmy o przypominającym forty zamku Tarnowskich czyli beluardzie, przykładzie wczesnego kształtowania się budowli o narysie bastionowym. Wycieczka do środka budowli zrobiła na nas wrażenie. Po prostu trzeba tam być.

Ruszamy dalej bo "Pani Pogórza Rożnowskiego" czekała i nie mogliśmy odmówić jej zaproszenia. Przejazd Przez Dunajec w niedalekiej odległości od Tropia przywołał opowieść o św. Świeradzie pustelniku i tamtejszym kościółku, jednym z nielicznych zabytków architektury romańskiej w Karpatach i zamku Tropsztyn, a także innych zamkach w dolinie Dunajca, którędy biegł trakt handlowy na Węgry. Przejechaliśmy najwyżej położony punkt na trasie Kraków Nowy Sącz czyli przeł. Św. Justa, kolejnego pustelnika. Oczom naszym ukazała się Ona. Piękna, o ostrych, geometrycznych kształtach, najwyższa na Pogórzu Rożnowskim Dąbrowska Góra. Na samym początku wdrapaliśmy się  na nie zalesiony szczycik o nazwie Klimkowka i szybka rozgrzewka dla oczu przed widokami na Dąbrowskiej. Tutaj oczarował nas Piotrek opowiadając co widać, a widać było dużo. W niespełna godzinę, przepłaconą trudem i potem zdobyliśmy upragniony cel. Nie obyło się bez przemówień, gratulacji, pamiątkowych zdjęć. Okrzykom radości nie było końca, wszyscy cieszyli się, ściskali, widać było że dzień do straconych należał nie będzie. Rozweseleni wracaliśmy do autokaru.

Podczas powrotu do miejsca startu był czas na liczne konkursy zabawy i spanie bo powiedzmy sobie szczerze takie emocje jak dziś powaliłyby do parteru  nawet tych najbardziej zatwardziałych miłośników Pogórzy. Po powrocie zostało chwilę do pociągu wiec poszliśmy zwiedzać Tuchów i zjeść słynna tuchowska pizze.




Niestety wszystko co dobre się kończy i musieliśmy pożegnać się z organizatorem i Pogórzami. Należy mieć nadzieje ze już za rok odbędzie się kolejna edycja "Korony Pogórzy" a atrakcji i emocji będzie tyle co teraz. Do zobaczenia na Pogórzach.

Z pozdrowieniami dla wszystkich
organizatorów i uczestników:
Flaszek



Zdjęcia z imprezy znajdziesz tutaj:
Fotorelacja, Korona Pogórzy - Pogórze Rożnowskie

  Historia artykułu:

data utworzenia:  2008-01-22 22:36

data publikacji:  2008-01-23 00:53

data modyfikacji: 2009-11-21 23:14

szukasz kontaktu: contact form

© 2007-2019 Pogorza.PL

zgłoś błąd: error on the side

statystyka od luty 2008 => | all: 2445182 | unique: 1261947 | interest: 1.94 (48.39%) |

kod strony generowano (sekundy): 0.82023      min: 0.114654      max: 0.94109      średnia: 0.672904