Pogórza Karpackie. Podróże i turystyka kwalifikowana, jako propozycja ciekawego wypoczynku aktywnego. Krajowe oraz odległe wyprawy Trekkingowe.

 

Dąb na Roli - niemym świadkiem swojej niedoli

Sam ratuje się jak może. Obcy ludzie się nim częściej interesują, swoi w ogóle - tak opowiada o najstarszym w regionie dębie Eugeniusz Wojtanowski - od dziesięcioleci mieszkający w jego cieniu przy ul. Granicznej w Tuchowie. Dawniej tę część Górnego Przedmieścia nazywano powszechnie w całej okolicy Rolą - podkreśla.

- Kiedy siedzieliśmy w zeszłym roku na progu domu, a był dzień spokojny, nagle usłyszeliśmy niesamowity huk; pierwsza myśl - dąb się wali - dodaje mieszkający po sąsiedzku Tadeusz Derus. I rzeczywiście - jeden z ogromnych, pięknych konarów od strony północnej złamał się, odsłaniając większą jego część. - Czas płynie, a nasz sąsiad, stary dąb, staje się coraz słabszy - dodaje.
Dąb
Mający obwodu w pierśnicy 690 cm, nazywany popularnie Dębem", nie miał nigdy imienia. Pojawił się jednak pomysł, aby nazwać go Wojtkiem". Skoro jest Bartek", to i Wojtek" być może; według innych powinien być nazwany Chrobrym", z racji grodu - Tuchowa - z czasów pierwszego króla znajdującego się w jego sąsiedztwie, a może Henrykiem" od imienia pierwszego odkrywcy (o. Henryka Pagiewskiego) jego nieprzeciętnych walorów. Spogląda na swojego rówieśnika - Gacka" z Siedlisk, choć tamten pomnikiem przyrody nie jest - a powinien - zazdrości mu jego imienia

O gdybyśmy umieli własne dzieje czytać,
I każdą garść ziemi o przeszłość zapytać:
Ach, z jakażby miłością rzekła nam o sobie
I o życiu pradziadów i pradziadów grobie.
Wincenty Pol

- Były tutaj dwa; w tego drugiego pioruny biły częściej; co burza, to rysa się tam na jednym lub drugim pojawiała, w końcu tamten w latach 60. usechł. Stał tak kilka lat, aż w końcu przyszła burza od południa, podgniłe korzenie nie wytrzymały, wiatr silniejszy zawiał i drzewo runęło - mówi Eugeniusz Wojtanowski. Leżał tam jeszcze przez ponad 20 lat. Ten, co przetrwał do dziś, był wytrzymalszy, miał może trochę więcej szczęścia. Tutaj również czas odcisnął swoje znamię.

- Dębem - olbrzymem interesował się na początku lat 90. o. Henryk Pagiewski. Był on niewątpliwie pierwszym, który docenił jego walory historyczne, kulturowe, przyrodnicze i rozpoczął je propagować. Po jego interwencji obcięto suche gałęzie i konary, odciążono go w ten sposób. Przejawem sympatii do dębu był wiersz, który napisał:

    Do dębu - olbrzyma stojącego samotnie w gospodarstwie państwa Cichów w Tuchowie.
    Nawet nie masz tabliczki,
    Żeś pomnik przyrody",
    Piękniejszy niźli Bartek",
    Co jest naszą chlubą
    Jesteś z nami lat setki,
    A więc bardzo długo -
    Wielki, cichy czarodziej

    Wdarłeś się w tę ziemię
    Wielkością korzeni,
    Pniesz się w niebo
    Burzą skrzywionych gałęzi,
    Jesteś jak krzyk ramion
    Z pomnika Zadkina
    I sam twardo stoisz,
    Bo się zła nie boisz

    Dlategoś ciągły symbol
    Wytrwania i mocy,
    Mimo burz i zawiei,
    Czy to w dzień, czy w nocy
    Ciągle dzielnie trwasz,
    Mając jedną twarz"

    Bity deszczem i gradem,
    Targany przez wiatr,
    Zawsze hardy i piękny
    Jak alpejski kwiat
    Pełen liści lub nagi,
    Obdarty z zieleni,

    Ale zawsze wierny
    Matce: polskiej ziemi
    Przetrwałeś bardzo wiele
    Upadków i wzlotów,
    Najazdów, łapanek",
    Zdrad, wojen i rzezi",
    Morderstw, grabieży

    Jesteś jak chłop z polskiej wioski,
    Co w pędzie za chlebem,
    Wolnością i pracą -
    Wciąż tęskni: za niebem
    Zawsze trwa!
    Żywi, broni i chroni!"

O. Kazimierz Plebanek - redemptorysta z tuchowskiego klasztoru całym sercem popiera pomysł, sam jest inicjatorem wskrzeszenia działań akcji ratowania dębu. Jak mówi: - Ocalić od zapomnienia" - zechciejmy to hasło odnieść nie tylko do nowo posadzonych dębów katyńskich", również do dębu olbrzyma - liczącego setki lat, rosnącego w obejściu gospodarstwa państwa Cichów. Jak zauważa - dąb staruszek to osobliwość przyrodnicza Tuchowa, a w Tuchowie mało znany. Należy go rozreklamować, znaczyć na mapach szlaków turystycznych, pokazywać młodzieży dzieciom. Dobrze, że posadzono nowe dęby, ale ratujmy też te stare. Nasz dąb jest spróchniały wewnątrz, prosi o ratunek. Czy znajdą się fundusze na jego konserwację?

Dąb spoglądający ze wzniesienia na dolinę, klasztor i otaczające je wzgórza był świadkiem wielu wydarzeń historycznych. Rośnie w sąsiedztwie prawdopodobnej lokalizacji gródka Bolesława Chrobrego, w miejscu wędrówek pielgrzymich, jarmarcznych z Zalasowej, Ryglic, Jodłowej, Jasła. Tutaj często zatrzymywano się w jego cieniu, odpoczywano, nabierano sił do dalszej wędrówki.
Dąb
Dąb wplótł się również w zawieruchę wojenną I wojny światowej. Kiedy armia austro-węgierska w czasie operacji gorlickiej 2 maja 1914 roku zaatakowała na odcinku Tarnów - Tuchów - Ciężkowice - Łużna - Gorlice armię rosyjską, wówczas podchodzący wąwozem od strony Kielanowic żołnierze postanowili ostrzeliwać z moździerza stacjonujące na wzniesieniach pod lasem Soślina i Lasem Tuchowskim, w przysiółkach Zamośniki, Betlejem, Stecówka wojska rosyjskie. Dęby stojące na Roli zasłaniały atakującym pole ostrzału. Austriacy przyszli więc z toporami wyciąć oba drzewa. Jednak Agnieszka Wojtanowska, chcąc ratować dęby, nałapała kur i dała im, a oni odstąpili od pierwotnego zamiaru".

Pod koniec II wojny światowej, tuż pod dębami, mieszkańcy Tuchowa i okolicznych wiosek budowali na zlecenie hitlerowców dekonki" - rowy, stanowiska strzeleckie, bunkry. Pod dębem po wojnie znajdowała się kładka, którą zawieszono nad rowem, przez który przeprowadzano krowy na pastwisko. Tutaj odpoczywali również pielgrzymi przybywający na odpust tuchowski. W gospodarstwie na Roli nocowało się w zasięgu jego olbrzymich ramion, na strychu, w kumorze, w stodole". Pielgrzymów co roku było bardzo wielu. Przychodzili, przyjeżdżali furmankami, indywidualnie oraz w zorganizowanych grupach. W czasie tych kilku lipcowych dni było tutaj bardzo gwarno.

Dzisiaj Swoi w ogóle nie interesują się jego losem", dlatego podejmujemy próbę uświadomienia i przywrócenia znaczenia dębu, większej popularności tego miejsca wśród mieszkańców, turystów, pielgrzymów. Zwracamy uwagę na potrzebę natychmiastowej pomocy w jego zabezpieczeniu. Taka potrzeba zaistniała już w przypadku oderwanego w 2008 r. konaru. Wówczas, pomimo zgłoszenia prośby o jego usunięcie i zabezpieczenie dębu, nie otrzymano pomocy ze strony odpowiedzialnych instytucji samorządowych.

Chcąc właściwie promować region, należy podejmować konkretne działanie w celu ratowania dziedzictwa naszej gminy. W przypadku dębu - olbrzyma należy przede wszystkim rozpocząć prace restauracyjne, gdyż czas w tym przypadku działa na jego niekorzyść. Należy zastosować podpory podtrzymujące konary, zainstalować piorunochron. Jest to duży, ale niezbędny koszt, który musi zostać poniesiony przy realizacji tego zadania. Ustawienie ławek, stolików, tablicy informacyjnej nie jest wielkim wysiłkiem, a początkiem czegoś dobrego, miejscem odpoczynku na szlaku turystycznym, miejscem docelowym w czasie spacerów po najbliższej okolicy.

W przyszłym roku mija 670-lecie lokacji miasta Tuchowa, a przecież nasz" dąb, według miejscowego podania, został zasadzony w tym samym roku! Był świadkiem jego wzlotów i upadków, wojen, życia codziennego jego mieszkańców.

Trwa na wzgórzu - niemy świadek historii Tuchowa!

Informacji o dębie udzielili:
o. Jan Słowik
o. Kazimierz Plebanek
Antonina Cich
Małgorzata Cich
Tadeusz Derus
Eugeniusz Wojtanowski

Rozmowy przeprowadził i materiał opracował Piotr Firlej

Artykuł pochodzi z Tuchowskich Wieści, rok XIX, Nr 3/111

  Historia artykułu:

data utworzenia:  2009-09-23 11:44

data publikacji:  2009-09-23 11:47

data modyfikacji: 2009-11-22 02:00

szukasz kontaktu: contact form

© 2007-2019 Pogorza.PL

zgłoś błąd: error on the side

statystyka od luty 2008 => | all: 2444092 | unique: 1261426 | interest: 1.94 (48.39%) |

kod strony generowano (sekundy): 0.92547      min: 0.159227      max: 0.88946      średnia: 0.73234